Kosmetyki koreańskie. Najlepsze peelingi. Jak je wybrać.

W koreańskich kosmetykach króluje różnorodność peelingów. Oczywiste jest, że jakie związki barwiące nie nakładają się na skórę, nie przejdą przez warstwę martwych cząstek skóry. Peelingi aktywują również krążenie krwi dzięki masażowi, który jest im częścią towarzyszącą.

Główne opcje peelingu:

  • Rolki.

To jeden z ulubionych rodzajów peelingu azjatyckich dziewczyn. Działa elementarnie – cząsteczki celulozy zwijają się w drobne grudki, ciągnąc za sobą martwe cząsteczki naskórka. To wszystko wygląda bardzo efektownie, jakby odrywały się od nas kilogramy skóry, jednak białe „peletki” to nie skóra, a celuloza.

Jak wybrać rolkę peelingującą.

W przypadku skóry młodej, a także grubej i / lub tłustej nie należy wydawać pieniędzy na produkty luksusowe. I nie chodzi o oszczędzanie – delikatne luksusowe peelingi dla starzejącej się skóry po prostu nie wytrzymają tego typu skóry. Koreański rynek masowy sprawdza się doskonale w przypadku tego rodzaju skór. Osobiście w tej kategorii podoba mi się budżetowa rolka peelingująca Holika Holika z uroczej linii Lazy Yolk . Producent zaleca stosowanie takiego peelingu do powyższych typów skóry 1-2 razy w tygodniu.

Do skóry normalnej bez specjalnych problemów, do wczesnego przeciwdziałania efektom starzenia i do gęsto starzejącej się skóry, taki peeling w rolce marki średniej klasy jest idealny. Jest jednocześnie znacznie delikatniejszy niż peeling jądra, a jednocześnie znacznie bardziej intensywny niż luksusowe koreańskie opcje przeciwdziałające efektom starzenia. Rodzaj złotego środka. Używają go również 1-2 razy w tygodniu. Niezwykle dobrze sprawdza się również przed rytuałami kosmetycznymi – nie wybija naskórka silnym złuszczaniem, co jest ważne – obfitość środków zastosowanych podczas rytuału nie powinna spaść na naświetloną skórę. Ale ten peeling doskonale oczyszcza wszystko, co zbędne, zapewniając dostęp do gojenia głębiej w skórę.

la najbardziej wrażliwej i starzejącej się skóry polecam i sama stosuję dary koreańskiego luksusu. Te marki wytwarzają bardzo delikatne peelingi. Starzejąca się skóra nie może obronić się tak skutecznie, jak skóra młoda, a ścieńczenie jej warstwy ochronnej jest niedopuszczalne – spowoduje to jedynie przyspieszone starzenie się skóry. Takie peelingi stosuje się 1-2 razy w tygodniu.

  • Peeling z linii antypigmentacyjnej.
  • Delikatny peeling do skóry starzejącej się lub suchej i wrażliwej.
  • Peelingi i gommages peelingujące.

Peelingi to stare, dobre peelingi mechaniczne z mikrocząsteczkami, czy to kawy, cukru czy pestek moreli. Są znacznie mniej delikatne niż bułki. W przypadku kosmetyków niskiej jakości mogą nawet pozostawić mikrouszkodzenia na skórze. Oczywiste jest, że nie możemy ich zobaczyć gołym okiem, ale bakteriom to wystarczy. Ponadto uszkodzona skóra gorzej funkcjonuje, traci wilgoć i bardziej reaguje na światło ultrafioletowe. W dzisiejszych czasach rzadko kiedy ktoś używa dokładnie peelingów do twarzy, w zasadzie produkują je renomowani producenci do ciała. W przypadku dziewczynek z suchą, problematyczną lub starzejącą się skórą warto całkowicie unikać peelingu.

Różnica między gumami a peelingami polega na tym, że nie zawierają twardych cząstek ściernych, ale muszą znajdować się w szorowaniu. Wraz z miękkimi drobinkami w gommage działają enzymy i kwasy owocowe, ale główna różnica między gommagami polega na tym, że zawierają składniki łagodzące, nawilżające i przeciwbakteryjne, które neutralizują negatywny wpływ złuszczania na skórę. Jeśli peelingi są „obrażane na skórę i wyrzucane”, to gommage są „obrażane na skórę i przepraszane”. Gommazh uwielbia nie tylko cera tłusta, ale także normalna, aż po suchą – w zależności od tego, co na niej działa. Na przykład sfermentowane składniki świetnie działają również na najbardziej suchą skórę. Jednak przy cerze starzejącej się takie peelingi używam bardzo rzadko, do głębokiego złuszczania. Nie częściej niż raz w miesiącu.

Uwielbiam tę delikatną piankę do mycia, z najmniejszymi drobinkami złuszczającymi i zapachem latte od organicznej kosmeceutyki marki MANYO FACTORY.

I, dobrzy ludzie, w 2020 roku przestańcie próbować odmłodzić się domowymi peelingami z płatków owsianych, mielonej kawy, ryżu i posiekanych pestek moreli. To jest nieludzkie dla skóry. Rozumiem, że zostało to wynalezione wieki temu. Ale panie wtedy po prostu nie miały gommage, bułek i enzymów. Mamy je.

I, dobrzy ludzie, w 2020 roku przestańcie próbować odmłodzić się domowymi peelingami z płatków owsianych, mielonej kawy, ryżu i posiekanych pestek moreli. To jest nieludzkie dla skóry. Rozumiem, że zostało to wynalezione wieki temu. Ale panie wtedy po prostu nie miały gommage, bułek i enzymów. Mamy je.

  • Sulwhasoo Luxury Ginseng Film Mask.
  • Jej bliźniak, nie można ich odróżnić od Missha po wyglądzie i efektach.
  • Peelingi enzymatyczne.

W takich peelingach działają enzymy lub enzymy (niespodzianka! Niespodzianka!). Te peelingi mają wiele zalet, na przykład brak mechanicznego uderzenia i drobnych uszkodzeń skóry. Ale najważniejsze jest to, że regularny peeling nie usuwa martwych cząsteczek naskórka z porów. Zatykają pory, mogą powodować zaskórniki i stany zapalne (dlatego po rolowaniu i gommage’ach warto wykonywać pieniące się maski). Enzymy są w stanie wnikać w pory i usuwać z nich małe cząsteczki martwego naskórka. Peelingi enzymatyczne usuwają również tłusty połysk skóry. Ponadto same enzymy przyczyniają się do regeneracji komórek, a co za tym idzie do odmłodzenia skóry.

Peelingi enzymatyczne są odpowiednie dla każdego, ale na takich samych warunkach jak zwykłe peelingi – nie należy ich nadużywać. Chodzi o skład produktu – są pianki z enzymami, które są używane na co dzień. Regularny peeling enzymatyczny dla skóry tłustej potrzebny jest 1-2 razy w tygodniu. Dla osób starszych, zwłaszcza jeśli raz na tydzień lub dwa jest sucha i / lub odwodniona.

Jestem niezmiernie zadowolony z mojego pozabudżetowego, ale całkowicie magicznego zakupu z regionu gejszy i maiko, japońskiego płynu do mycia twarzy na bazie papai.

  • Peelingi kwasowe.

Działają w nich kwasy, rozpuszczając martwe komórki. Dają niemal natychmiastowy efekt gładkiej, napiętej skóry. Uwielbiają je kosmetolodzy i producenci kosmetyków – kosztują ani grosza (dla producentów), a efekt jest natychmiastowy. Ponadto zapewniają lepsze wchłanianie nawet najbardziej przeciętnych kosmetyków, co doceniają również klienci i producenci. Zaczynają w nim znikać szorstkie silikonowe „kremy”, które można wcierać w skórę młotkiem pneumatycznym.

Okazuje się więc, że niektórzy producenci kosmetyków rozrzedzają skórę, aby poprawić efekt niedokończonych produktów, podczas gdy inni stosują najnowsze technologie, aby zmniejszyć rozmiar cząsteczki składników (na przykład niskocząsteczkowego kwasu hialuronowego), co doskonale iść tam, gdzie trzeba, bez „kwaśnych kul”… Pierwsza jest tańsza, druga bardziej rozsądna.

Jednak w naturze żaden szybki efekt nie jest darmowy. I to jest zawsze tymczasowe. Dziwne byłoby założenie, że składniki aktywne, takie jak kwasy, mają wbudowaną inteligencję i wiedzą, gdzie się zatrzymać. Na dłuższą metę peelingi te zauważalnie przyspieszają starzenie się skóry i są trzykrotnie droższe od zwykłych peelingów, bo po nich skóra musi być odpowiednio zabezpieczona i odbudowana. Aż do mikrobiomu, który jest niszczony przez kwasy, a to jest bardzo trudne, czasochłonne i kosztowne.

Dlaczego producenci generalnie uwalniają takie fundusze?

Są bardzo opłacalne w handlu. Kosztują ani grosza, działają na naszych oczach. A to, co stanie się ze skórą za 5-10 lat, nie jest interesujące ani dla producentów, ani dla samych dziewcząt. A jeśli pozycja producentów jest dla mnie osobiście jasna, to obojętność dziewcząt na ich przedwczesne starzenie się jest dla mnie bardzo zaskakująca.

Nie stosuję peelingów kwasowych, jednak podam przykład idealnego kosmetycznego wgłębienia, z którego nawet najbardziej zagorzali miłośnicy kwasu nie będą świecić niczym poza efektem Placebo. Czysty dowcip marketingowy koreańskiej marki Blithe. Tak, tak, ten najsłynniejszy kwaśny spryskiwacz, reklamowany przez „bezinteresownych” blogerów.

W dzisiejszych czasach, jak widzimy z mojego artykułu, nie jest problemem zlikwidowanie zrogowacenia z naszej skóry i odnalezienie pod nimi gładkiej i promiennej skóry.

Prawdziwym wyzwaniem jest ich usunięcie, aby nie uszkodzić warstwy ochronnej skóry i jej mikrobiomu. Agresywne i / lub częste peelingi, nadużywanie modnych peelingów w postaci „kwasów” o bardzo nieprzyjaznych formułach rozrzedzają naszą skórę i niszczą mikrobiom.

Jakie jest zagrożenie? Skóra staje się niezdolna do ochrony przed promieniowaniem ultrafioletowym, przed agresywnymi wpływami środowiska (na przykład miejskimi urokami ekologii, naszymi północnymi wiatrami lub południowymi suchymi wiatrami), przed chorobotwórczymi bakteriami. Skóra nie jest w stanie utrzymać wystarczającej ilości wilgoci. Na cienkiej skórze zmarszczki mimiczne zaczynają się szybciej marszczyć. Pożegnalne skrzypienie warstwy ochronnej po peelingu to przywitanie z przedwczesnego starzenia się skóry.

Osobiście używam luksusowych koreańskich rolad, peelingów enzymatycznych i okazjonalnie gommage do głębokiego oczyszczania skóry. Peelingi stosuję naprzemiennie w zależności od pory roku, kondycji i skóry oraz tego, jaki rodzaj pielęgnacji lub rytuału pielęgnacyjnego planowałam wykonać.

Zdaję sobie sprawę, że z każdego samowara pojawiają się wezwania, by z wiekiem drapać skórę jeszcze mocniej – osobiście nigdy tego nie robię i nikomu tego nie polecam. Wolałabym być niemodna, niż powodować przedwczesne starzenie się mojej skóry.

Przypomnę, że nie jestem kosmetologiem ani dermatologiem, wszystkie opinie opieram na trzydziestoletnim doświadczeniu w pielęgnacji własnej skóry. Czy mam jakieś sukcesy na tym polu, sam się przekonasz? Twoja opinia na temat produktów kosmetycznych może nie pokrywać się z moją.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Solve : *
26 + 18 =